fałszywe wspomnienia

Fałszywe wspomnienia: czy możemy ufać swojej pamięci?

Czy możemy ufać własnej pamięci? Czy wspomnienia są jak film przechowywany w umyśle? A może są podatne na zniekształcenia, zanieczyszczenia, a nawet implementacje czegoś, co w ogóle nie miało miejsca? Zobaczmy, jak działają fałszywe wspomnienia.

Obejrzyj na YouTube

https://youtu.be/rsj736Cx6TM

Posłuchaj w formie podcastu

Transkrypcja odcinka

Ostrzeżenie. Ten odcinek zawiera opisy brutalnych przestępstw i przemocy, także na tle seksualnym. Oglądasz na własną odpowiedzialność.

Historia Eileen Franklin-Lipsker

We wrześniu 1969 roku w Foster City w Kalifornii zaginęła ośmioletnia dziewczynka Susan Nason. Niestety poszukiwania dziewczynki okazały się bezowocne, a jej ciało zostało odnalezione trzy miesiące później, zaledwie kilka mil od domu. Ciało miało na sobie znamiona przestępstw na tle seksualnym.

Poszukiwania mordercy okazały się bezowocne. Dwadzieścia lat później, w 1989 roku, Eileen Franklin Lipsker, czyli kobieta, która w dzieciństwie przyjaźniła się z Susan, skłosiła się na posterunek policji. Powiedziała tam, że przypomniało jej się, kto stoi za zbrodnią sprzed dwudziestu lat, a jako sprawcę tego przestępstwa wskazała swojego ojca, Georgia Franklina.

Eileen podała na policji wiele szczegółów, które zgadzały się z raportami z miejsca zbrodni. Jej ojciec George Franklin został aresztowany, a następnie postawiony przez sąd, a Eileen zdecydowała się zeznawać przeciwko niemu. Powiedziała, że przypomina sobie dokładnie, że tego dnia, dwadzieścia lat wcześniej, była z ojcem w furgonetce, następnie porwał on jej koleżankę, Susannisą, spod domu, dopuścił się przestępstw seksualnych na niej, a następnie wziął kamień i zabił dziewczynkę poprzez uderzenie w czaszkę.

Oczywiście te wszystkie szczegóły były zgodne z tym, co podejrzewała policja na podstawie dowodów dostępnych wtedy na miejscu zbrodni. Ale jak możecie się domyślać, duża część procesu skupiła się na tym, czy te wspomnienia odzyskane po dwudziestu latach mogą być wiarygodnym argumentem w sprawie o morderstwo. Do sprawy powołano więc wiele biegłych sądowych.

Wypowiadała się np. Leonor Terry, czyli psychiatra i profesor na Uniwersytecie Kalifornijskim. Zeznała, że faktycznie istnieje taka szansa, że jeżeli dziecko jest obecne przy tak brutalnej zbrodni, to mogą jego wspomnienia zostać zepchnięte, wyparte i być niedostępne przynajmniej przez jakiś czas świadomości.

Następnie wypowiadał się David Spiegel, także psychiatra i profesor Uniwersytetu Stanforda. On tym razem zeznał, że chociaż faktycznie zgadza się z przedmówczynią i takie wspomnienia mogą zostać zepchnięte do podświadomości i nie być przez jakiś czas dostępne, to jednak te odzyskane wspomnienia również nie muszą być do końca wiarygodne. I głos zabrała również Elisabeth Loftus.

I ja chciałabym, żebyście zapamiętali to imię i nazwisko, ponieważ przez cały dzisiejszy odcinek będzie się ono przewijać. Jest to psycholożka i profesorka na Uniwersytecie Waszyngtońskim i zeznała ona w tej sprawie Eileen Franklin-Lipsker, że takie odzyskane wspomnienia mogą być skażone, mogą nie być prawdziwe, a niestety subiektywna pewność tego, że coś się wydarzyło wcale nie musi świadczyć o tym, że te wydarzenia miały w ogóle miejsce. Eileen stała się wtedy swego rodzaju reprezentantką ruchu wypartych wspomnień, a całe zjawisko zaczęło przybierać rozmiary małej plagi.

Coraz więcej osób przypominało sobie straszne zbrodnie ze swojego dzieciństwa, bardzo często związane z przemocą seksualną, ale też z elementami okultystycznymi, a osobami pozwanymi bardzo często były najbliższe osoby z najbliższego otoczenia i z najbliższej rodziny domniemanych ofiar. Sama Eileen zaczęła być zapraszana do takich programów jak np. Oprah Winfrey Show, o swoich doświadczeniach napisała też książkę, a w 1992 roku powstał nawet film na podstawie jej doświadczeń pod tytułem Fatal Memories i jeżeli chcecie go obejrzeć to cały film jest dostępny na YouTube, a link do niego znajdziecie w opisie pod tym filmem.

Jednak to nie koniec historii, bo w 1995 roku, czyli w momencie kiedy George Franklin już od pięciu lat odsiadywał swój wyrok, furtka do jego wolności ponownie się uchyliła, ponieważ nowy sąd zauważył pewne niedopatrzenia dotyczące procedur zastosowanych wtedy, gdy sprawa pierwszy raz była na wokandzie. Te niedopatrzenia dotyczyły np. tego, że uznano, że skoro George Franklin nie zaprzecza, to tak jakby się przyznał do winy, czy nie dopuszczono np. argumentu o tym, że być może Eileen Franklin Lipsker wcale nie odzyskała swoich wspomnień, a oparła je na doniesieniach prasowych, których było bardzo dużo i które podabawały bardzo wiele szczegółów z miejsca zbrodni.

Sprawę postanowiono więc ponownie rozpatrzyć, a Eileen zdecydowała się ponownie zeznawać przeciwko swojemu ojcu, jednak tym razem do głosu doszła także druga córka George’a Franklina, czyli siostra Eileen, Janice Franklin, która wyznała, co zresztą Eileen potem potwierdziła, w jaki sposób siostra odzyskała swoje wspomnienia po 20 latach, a miało to się stać za pomocą hipnozy. To wzbudziło pierwsze wątpliwości, jednak ostatecznie wiarygodność Eileen została podważona, kiedy przypomniała sobie ona dwa kolejne morderstwa i gwałty rzekomo popełnione przez swojego ojca.

Tym razem jednak sąd miał do dyspozycji materiał genetyczny, a badania DNA jednoznacznie określiły, że absolutnie George Franklin nie był winny tym dwóm zbrodniom. Ostatecznie George Franklin wyszedł na wolność po pięciu latach, został uniewinniony, a całą historię możecie obejrzeć w serialu Buried. Niestety nie jest dostępny w języku polskim, ale jest to serial, który można obejrzeć na platformie Hulu.

Jak działa pamięć?

Jeżeli macie zapamiętać jedną rzecz z tego odcinka, to proszę Was zapamiętajcie to – nasza pamięć nie jest obiektywna. Bardzo często wydaje nam się, a nawet mówi się tak, że pamięć działa trochę jak aparat fotograficzny, kamera czy dyktafon i po prostu rejestruje to, co się wokół nas dzieje. Jednak ta metafora jest daleka od prawdy, ponieważ już w momencie, gdy tworzymy wspomnienie, nie jesteśmy obiektywni.

To, co zapamiętamy i w jaki sposób, zależy np. od tego, jaką mamy wiedzę o kontekście sytuacji, jakie mamy nastawienie, w jakim stanie psychicznym jesteśmy, jakie emocje nam towarzyszą, czy jesteśmy zestresowani czy nie, czy nawet w jakim jesteśmy wieku. Co gorsza, następnie to utworzone już subiektywne wspomnienie może być dalej przetwarzane i jest dalej przetwarzane, czy to przez nas samych, czy to przez różne manipulacje z zewnątrz.

I tak jak wspomniała wcześniej Elisabeth Loftus podczas sprawy Eileen Franklin Lipsker, ta subiektywna pewność, że coś się wydarzyło w żaden sposób nie jest potwierdzeniem, nie jest dowodem na to, że wspomnienie jest prawdziwe, ponieważ nawet fałszywe wspomnienia mogą wytwarzać takie subiektywne uczucia pewności, a nawet wytwarzać bardzo silne emocje. No dobrze, ale być może tak jak ja pomyśleliście sobie, że sprawa Eileen Franklin jest o tyle dziwna, że przecież to jest oczywiste, że te wspomnienia mogły być przetworzone czy fałszywe. No bo jak to jest możliwe, że ktoś miałby po 20 latach przypomnieć sobie sytuację z dzieciństwa, w której jeszcze nie brał udziału bezpośrednio, tylko był jej świadkiem.

Być może jeżeli będziemy mieli do czynienia z osobą dorosłą, która chce od razu o tym wspomnieniu opowiedzieć, to będziemy mieli większą wiarygodność…

Historia Jenniffer Thompson

Niestety tutaj też nie mamy racji i przykładem na to jest historia z 1984 roku, gdy Jennifer Thompson została porwana i zgwałcona. W trakcie zbrodni poprzysięgła sobie, że jeżeli tylko przeżyje tę sytuację, to zrobi wszystko, aby ująć i skazać swojego oprawcę.

Skupiła się więc jak tylko mogła na tym, aby zapamiętać każdy szczegół twarzy swojego oprawcy i natychmiast gdy tylko mogła, pobiegła na policję, gdzie został sporządzony szczegółowy portret pamięciowy i podała wszystkie szczegóły, jakie pamiętała. Po jakimś czasie policjant zaprezentował jej kilka zdjęć osób, które mogłyby faktycznie odpowiadać temu rysopisowi i zapytał się, czy któraś z tych osób jest jej oprawcą. Kobieta zastanawiała się przez chwilę między szczególnie dwoma zdjęciami, ale ostatecznie po przyjrzeniu się wskazała na jednego ze sprawców.

Policjant zapytał się dodatkowo, czy jest pewna, czy to faktycznie jest jej oprawca, co ona po krótkiej chwili wahania potwierdziła. Tym oprawcą miał być Ronald Cotton. Prokuratura podczas sprawy sądowej troszeczkę zaniepokoiła się tym, że kobieta początkowo wahała się wskazując swojego oprawcę, dlatego ponownie przedstawiono jej kilka osób, aby zidentyfikowała, czy jest pewna, że dana osoba faktycznie wyrządziła jej tą zbrodnię.

Tym razem miała mniej wątpliwości, a pod koniec procesu mówiła już ze stuprocentową pewnością, że tak, to Ronald Cotton, w tamtym momencie 22-latek, jest jej oprawcą, który porwał ją, groził jej nożem i ją zgwałcił. Na tej podstawie Ronald Cotton został skazany na dożywocie. Po czterech latach proces powtórzono, Jennifer znowu zeznawała i znowu Cotton został skazany, tym razem na podwójne dożywocie.

Jednak po 11 latach od początku jego odsiadki możliwe stało się badanie DNA. Okazało się, że ponad 10 lat więzienia odsiedział za zbrodnię, której bez żadnych wątpliwości nie popełnił. Po dwóch latach od tego jak Ronald Cotton wyszedł na wolność, Jennifer spotkała się z nim, a nawet nawiązali między sobą pewnego rodzaju przyjaźń.

fałszywe wspomnienia

Wspólnie napisali książkę o swoich doświadczeniach, gdzie opowiadają o tym, w jaki sposób i z perspektywy ofiary, i z perspektywy osoby podejrzanej zostali po prostu zawiedzeni przez system sprawiedliwości. Ale muszę dodać, że ostatecznie prawdziwy sprawca tej zbrodni, Robert Poole, został ujęty i skazany.

Jennifer Thompson i Eileen Franklin Lipsker to nie są odosobnione przypadki. W ciągu ostatnich lat wiele, wiele set osób zostało zwolnionych ze swojej kary więzienia, bardzo często do żywocia, na podstawie właśnie badań DNA, które potwierdziły, że osoby są niewinne, a bardzo często były one skazywane właśnie na podstawie np. zeznań naucznych świadków czy samej ofiary. Projekt Justice opowiada o dwustu pierwszych osobach, które zostały na podstawie badań DNA po latach zwolnione z więzienia i zebrane statystyki oraz historie tych osób prezentują w raporcie, do którego link znajdziecie w opisie.

Można w nim przeczytać, że średnio osoby te spędzały 12 lat w więzieniu, a łącznie odbyli prawie 2,5 tysiąca lat kary. 11% z tych 200 osób w momencie skazania miało mniej niż 17 lat, a 60% z nich co najmniej 1 trzecią swojego życia spędziło w więzieniu. 14 z tych osób czekało na egzekucję, ponieważ dostali karę śmierci, a większość z tych osób została skazana przynajmniej częściowo na podstawie fałszywych zeznań świadków naocznych.

Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej, ponieważ nie ma sposobu, żebyśmy doszli do tego ile osób w historii świata zostało niewłaściwie skazanych na podstawie takich fałszywych wspomnień i nie doczekało czasów, kiedy były możliwe np. badania DNA czy nawet dostali karę śmierci na podstawie zbrodni, której nie popełnili. Dodatkowo, jak już pewnie zauważyliście, mamy tu ogromny dylemat moralny.

Jeżeli przychodzi na policję czy do prokuratury ofiara, która opowiada o swoich doświadczeniach albo naoczny świadek, który opowiada o strasznej zbrodni, której doświadczył i zobaczył na własne oczy, mamy automatyczny odruch, że nie chcemy podważać doświadczeń tych osób. Nie chcemy dokładać im dodatkowych traum. Chcemy, aby takie osoby poczuły się bezpiecznie i mogły spokojnie opowiadać o doświadczonych przez siebie zbrodniach.

Natomiast nie możemy też dopuścić do tego, że ktoś odsiaduje wyrok np. do żywocia czy wręcz dostaje karę śmierci za zbrodnię, której nigdy nie popełnił. Dodatkowo, mamy tutaj taką sytuację, w której osoby, które naprawdę mają fałszywe wspomnienia, nie są winne temu, że składają fałszywe zeznania.

One subiektywnie są pewne tego, że to się wydarzyło i bardzo często działają w dobrych intencjach, w swojej najlepszej wierze, chcąc po prostu, aby sprawiedliwości stało się zadość. Pamiętacie, że prosiłam Was, żebyście zapamiętali imię i nazwisko Elisabeth Loftus? Teraz wrócimy do jednych z jej badań. Bo robiąc research do tego odcinka, zastanawiałam się, ok, mamy tutaj przykłady dwóch kobiet, które były bardzo straumatyzowane, ale być może jesteśmy w stanie jakoś przygotować się, uodpornić na te fałszywe wspomnienia.

Badanie na amerykańskich żołnierzach

No i kto powinien być bardziej odporny na traumy i na manipulacje niż żołnierze? Więc przeprowadzono takie badania, ponieważ amerykańscy żołnierze cyklicznie są na takich szkoleniach, gdzie muszą uniknąć schwytania, a gdy im się to nie udaje, są wysyłani do takiego symulatora obozu jenieckiego, a następnie są przekazywani do przesłuchania. Przesłuchanie to jest takie słowo klucz, bo tak naprawdę żołnierze są tam po prostu maltretowani, wręcz torturowani, a następnie ich zadaniem jest przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów z miejsca tego przesłuchania, no i oczywiście zidentyfikowanie osoby, która wyrządziła im te wszystkie krzywdy podczas przesłuchania. I tutaj wjeżdża znowu Elisabeth Loftus, ponieważ taka sytuacja jest idealnym momentem na naukowe badania pamięci.

W końcu nie mielibyśmy innej okazji, żeby Komisja Etyki Badań zgodziła się na to, abyśmy wzięli badanych, poddali ich torturom, a potem sprawdzili ich pamięć. Więc idealnie się złożyło i Elisabeth Loftus z współpracownikiem, akurat w tej sytuacji był to zespół z Charlesem Morganem, czyli też psychiatrą, psychologiem ze Stanów Zjednoczonych, postanowili te badania przeprowadzić. Wzięli oni tych żołnierzy po tych wszystkich doświadczeniach na swoim szkoleniu i podzielili ich na dwie grupy.

Grupę kontrolną, gdzie po prostu zadawano pytania na temat przesłuchania oraz tą grupę, gdzie wprowadzono pewne sugestie. Te sugestie miały na celu zmienić wspomnienia żołnierzy na temat całego przesłuchania, na temat szczegółów na przykład sali, w której odbywało się to przesłuchanie, a także zmienić wspomnienie i zapamiętany wizerunek osoby odpowiedzialnej za to przesłuchanie, tego głównego oprawcy. Robili to za pomocą sugestywnych pytań.

Na przykład w grupie kontrolnej zadawali pytanie wprost, czy na sali przesłuchań znajdował się telefon, a w tej grupie, w której wprowadzili sugestie, pytano na przykład, czy pozwolono skorzystać ci z telefonu, który znajdował się na sali przesłuchań. W niektórych grupach pokazywano także zdjęcia fikcyjnych oprawców, a nawet fikcyjne nagrania z miejsca zbrodni.

No i wyniki pokazały jednoznacznie, że nikt z nas nie jest odporny na manipulację pamięci, ponieważ nawet 84% żołnierzy błędnie wskazało w sprawce tego przesłuchania, w porównaniu do 15% błędnych wskazań oprawcy w grupie kontrolnej, w której nie było tych sugestii, czyli przeskok jest tutaj ogromny.

fałszywe wspomnienia
prawdziwy prowadzący przesłuchanie
fałszywe wspomnienia
człowiek błędnie wskazywany jako prowadzący przesłuchanie

Fałszywe wspomnienia w innych badaniach Elisabeth Loftus

Oczywiście to nie jedyne badania, jakie Elisabeth Loftus przeprowadziła. Musicie zrozumieć, że jest ona taką supergwiazdą psychologii pamięci, a w szczególności tematu fałszywych wspomnień i swój dorobek naukowy konsekwentnie buduje od lat 70.

Wszystko zaczęło się od takich klasycznych już w psychologii badań, które Loftus z zespołem przeprowadziła w roku 1974, gdzie zaczęto badać dokładnie to, co potem badano dalej np. w tym badaniu z żołnierzami, czyli w jaki sposób sugestywne pytania wpływają na odpowiedzi świadków naocznych. Te klasyczne badania polegały na tym, że wzięto grupę osób badanych, którym zaprezentowano nagrania z wypadków samochodowych.

Następnie w grupie kontrolnej zadawano zwykłe pytania, w których starano się nie umieszczać żadnych sugestii, np. jak myślisz, jak szybko jechały samochody w momencie, gdy wydarzył się wypadek. Natomiast drugiej grupie zaczęto wprowadzać takie sugestywne słowa i zmieniano te pytania w taki sposób, żeby troszeczkę zmienić odpowiedzi i wspomnienia osób biorących udział w tym badaniu.

A więc np. zadawano pytanie w ten sposób, jak myślisz, jak szybko poruszały się samochody, gdy rozstrzaskały się o siebie. Oczywiście to jest moje tłumaczenie, ponieważ oryginalne badanie odbyło się w języku angielskim.

I np. w grupie kontrolnej neutralne słowo, którego używano to było collided, a w tej wersji sugestywnej używano np. słowa smashed.

Oczywiście tych słów i tych wariacji tego badania było więcej, ale wyniki były jednoznaczne. Średnia prędkość podawana przez grupę kontrolną była znacząco niższa od średniej prędkości podawanej przez osoby, które miały zadane to pytanie sugestywne. Ale to jeszcze nie wszystko, ponieważ wrócono do tych osób badanych tydzień czy kilka tygodni później, zadano im kolejne pytania o ich wspomnienia z tych nagrań z wypadków.

I np. osoby, które były poddawane tym sugestywnym pytaniom, częściej przypominały sobie nieistniejące szczegóły z miejsca tego wypadku, np. występowanie potłuczonego szkła, mimo że na tych nagraniach nic takiego nie było widoczne.

Co ciekawe, nie tylko nasza pamięć jest podatna na wszelkiego rodzaju manipulacje i zmiany, ale możemy wręcz zaszczepić w kimś wspomnienie o wydarzeniu, które nigdy nie miało miejsca. I tu znowu opowiem Wam o już kolejnych w tym odcinku badaniach Elisabeth Loftus i zespołu, tym razem pod tytułem Lost in the Mall, czyli zagubieni w centrum handlowym. Są to bardzo ciekawe badania, w których wzięto grupę badanych, a następnie zanim z nimi porozmawiali, odezwali się do ich rodzin.

Poprosili rodzinę każdej z osoby badanej, aby podali jakieś trzy wspomnienia z

dzieciństwa danej osoby. I rodzice czy rodzeństwo faktycznie opisywali takie wspomnienia, a następnie dodano jeszcze jedno wspomnienie fałszywe na temat tego, że dana osoba zagubiła się w centrum handlowym, gdy była dzieckiem. Gdy badani przyszli do miejsca badania, dostali broszurkę, w której były opisane cztery sytuacje.

Trzy prawdziwe z ich dzieciństwa, te podane przez rodzinę, oraz jedna fałszywa na temat zagubienia się w centrum handlowym. Uczestnicy byli kilkukrotnie pytani o szczegóły wszystkich tych wspomnień, ponieważ badacze chcieli zobaczyć, czy zaczną sobie przypominać nowe szczegóły z czasem opowiadania i z czasem przypominania sobie tych wspomnień. 25% uczestników, czyli co czwarty badany, przypomniał sobie, oczywiście w cudzysłowie, wydarzenie, które nigdy nie miało miejsca, czyli to wydarzenie o zgubieniu się w centrum handlowym.

Ale to nie wszystko, bo wielu z tych uczestników nie tylko przypomniało sobie sam fakt, który nie istniał, ale zaczęli przypominać sobie także takie szczegóły, o których w ogóle nie było mowy w broszurce, np. na temat tego, jak wyglądał i jak zachowywała się osoba, która uratowała ich wtedy i przyprowadziła do rodziny. Ten eksperyment był replikowany wiele, wiele razy i w innych badaniach udało się też wmówić ludziom, np.

że złapali się za dzieciaka w pułapkę na myszy, że podczas wesela, w którym brali udział jako dziecko, wylali pącz na pannę młodą, czy że wrzucili slajma w formie żartu do biurka nauczyciela podczas lekcji. Jak widzicie, fałszywe wspomnienia to nie tylko kwestia spraw traumatycznych i bardzo stresujących, ale też zagrożenie, które mamy w codziennym życiu.

Efekt Mandeli

Być może słyszeliście także o efekcie Mandeli, który jest bardzo ciekawym przypadkiem takiego fałszywego wspomnienia, tylko w efekcie Mandeli to fałszywe wspomnienie jest w takiej samej formie podzielane przez wiele osób.

To jest takie zjawisko bardziej kulturowe. Nazwę dla tego zjawiska wymyśliła Fiona Broome, która jest samozwańczą konsultantką do spraw paranormalnych. Wszystko zaczęło się od tego, że w 2010 roku opublikowała w internecie taki post, że wydawało jej się, że Nelson Mandela zginął w więzieniu w latach 80.

XX wieku, gdy w rzeczywistości on jeszcze żył w momencie, gdy ona pisała ten post, ponieważ Nelson Mandela tak naprawdę umarł w 2013 roku. Okazało się, że jej zdanie, a raczej jej fałszywe wspomnienia podziela dużo więcej osób i że całkiem spora grupa osób miała takie samo wierzenie jak ona. Zaczęły się pojawiać różne wyjaśnienia.

Sama Fiona Broome postawiła na wyjaśnienie związane z światami równoległymi. Inni ludzie mówili, że być może jest to związane z podróżami w czasie. Natomiast naukowcy jednak odwołują się do tego, że fałszywe wspomnienia istnieją, że nasza pamięć jest podatna na manipulacje i że być może inne wydarzenia mogły wpłynąć na to, że więcej osób wyrobiło sobie takie fałszywe wspomnienie.

Na przykład to, że był inny południowoafrykański działacz, Steve Biko, który faktycznie zmarł w 1977 roku, ale tutaj role mogły też odegrać jakieś fałszywe informacje, tak zwane fake newsy, czy nawet taka specjalna dezinformacja, która przecież w sytuacjach politycznych się zdarza i to wcale nie tak rzadko. Zaczęłam szukać innych przykładów na efekt Mandeli i okazało się, że w internecie jest tego mnóstwo, więc jeżeli chcielibyście sami poszukać, to uważajcie, żeby nie zatracić się na godzinę. Podam Wam jeszcze trzy przykłady takiego efektu Mandeli, gdzie ja również i najbliższe mi osoby, z którymi rozmawiałam, miały takie samo fałszywe przekonanie na temat tych rzeczy.

Pierwsza kwestia to jest kwestia Pikachu, czyli postaci z serii Pokemon, gdzie i mi i moim najbliższym wydawało się, i wielu ludziom jak się okazuje, wydawało się, że Pikachu miał czarną końcówkę ogona, gdy w rzeczywistości cały jego ogon był żółty. Drugie fałszywe wspomnienie efektu Mandeli, jakie znalazłam, to są słowa Dartha Vadera z serii Gwiezdne wojny, gdzie podobnie jak wiele innych osób myślałam, że powiedział on tam, Luke to ja jestem twoim ojcem. Luke, I am your father.

A tak naprawdę okazuje się, że powiedział tam no, I am your father w odpowiedzi na to, że Luke Skywalker oskarżył go o zabójstwo jego ojca. A ostatni przykład, który szczególnie mnie zaskoczył i moich bliskich, to to, że byłam przekonana, że pan Monopoly, czyli postać, która występuje w tej serii gier planszowych Monopoly, miał w oku monokl, czyli to takie szkiełko okulara w oku. Jednak okazuje się, że ta postać nigdy czegoś takiego nie miała.

Nie ma ani okularów, ani monokla. Ma po prostu narysowane zwykłe oczy. Ale poza tymi trochę zabawnymi przykładami z fałszywymi wspomnieniami z efektem Mandeli, okazuje się, że fałszywe wspomnienia mogą faktycznie być poważnym zagrożeniem dla nas na co dzień, a nawet zmieniać nasze poglądy.

Fałszywe wspomnienia i ich wpływ na poglądy

I tu mamy kolejne badania Elisabeth Loftus w tym odcinku. Tym razem jedny z najświeższych z 2021 roku, gdzie przebadano tzw. push polls.

Push polls to są takie ankiety telefoniczne, które odbywają się przed wyborami jakimiś politycznymi, podczas których manipuluje się odbiorcami, niby tylko zadając im pytania o ich poglądy polityczne, a tak naprawdę poprzez sugestywne pytania stara się zmienić ich poglądy. No i Elisabeth Loftus wraz z zespołem postanowili sprawdzić, czy jest to skuteczna metoda tworzenia fałszywych wspomnień. Zrobili więc taki sondaż, gdzie grupie kontrolnej zadawali zupełnie zwykłe pytania bez żadnych sugestii, natomiast drugiej grupie zadawano sugestywne pytania, które wyglądały w taki sposób, że np.

sugerowano, że dana osoba była zaangażowana w jakiś skandal i pytano się, czy wiedza o tym skandalu wpłynęłaby na poglądy danej osoby czy na chęć tej osoby na głosowanie na daną osobę. I po pewnym czasie ponownie odezwano się do tych osób badanych i sprawdzano, w jaki sposób ukształtowały się ich poglądy i w jaki sposób ukształtowały się ich wspomnienia. Okazało się, że te niewinne, sugestywne pytania nie tylko wpłynęły faktycznie na poglądy, na chęć głosowania, na poparcie dla danych osób, ale osoby

badane zaczęły znowu w cudzysłowie przypominać sobie jakieś szczegóły tego skandalu, w który rzekomo miała być zaangażowana dana osoba, co oczywiście było bzdurą wymyśloną tylko na potrzeby eksperymentu.

Gaslighting

Być może przychodzi Wam na myśl teraz taki termin jak gaslighting i faktycznie chciałam powiedzieć o nim kilka słów, ponieważ jest o nim bardzo głośno ostatnimi czasy w internecie i jest on faktycznie w pewien sposób związany z fałszywymi wspomnieniami. Gaslighting to jest technika manipulacyjna, która polega na tym, że ofierze tej manipulacji próbuje wmówić się inną rzeczywistość czy wręcz próbuje się sprawić, żeby dana osoba zwątpiła we własny pogląd na sytuację, we własne zmysły czy we własne wspomnienia.

Cały termin gaslight, gaslighting pochodzi od sztuki teatralnej, potem powstał także film na ten temat pod tym samym tytułem, gdzie fabuła przedstawia się tak, że mąż aby pogrywać ze swoją żoną, aby ją zmanipulować używa właśnie światła gazowego, gaslighting, lamp gazowych i mryga nimi, wmawiając swojej żonie, że tylko ona to widzi, że nic takiego nie ma w rzeczywistości miejsca właśnie po to, aby jego żona myślała, że jest szalona i że widzi rzeczy, które w rzeczywistości nie mają miejsca.

W tym momencie ten termin nam się uogólnił i gaslighting oznacza teraz taką sytuację manipulacyjną, kiedy ktoś próbuje wmówić komuś alternatywną, fałszywą wersję wydarzeń i wpłynąć właśnie na jego pogląd sytuacji. I tak pokazują nam badania wszystko to, o czym powiedziałam póki co w tym odcinku. Jak najbardziej jesteśmy w stanie poprzez takie sugestie zmienić czyjąś pamięć do tego stopnia, że ktoś będzie subiektywnie absolutnie pewny, że to nowe fałszywe wspomnienie jest prawdziwe.

Czy możemy wykorzystać syndrom fałszywych wspomnień do dobrych celów?

No i na koniec refleksja i pytania do Was. Skoro wiemy już, że w pytaniu można zmienić pamięć o twarzy swojego prawcy, mimo, że bardzo często mamy wrażenie, że traumatyczne wspomnienia to są tak wyryte w naszej pamięci, że już nigdy tego nie zapomnimy. Skoro sugestią można zmienić nasze poglądy, można wmówić nam fałszywe wspomnienia o wydarzeniach, które nigdy się nie wydarzyły, no to jak wielkim zagrożeniem dla nas, dla całego społeczeństwa w dzisiejszych czasach są deepfake’i, są fake news’y, są zorganizowane akcje dezinformacyjne, są trolle internetowe, które opowiadają fałszywe informacje.

Skoro nawet nie mamy do końca takich niezawodnych narzędzi, które pozwalałyby nam potem oddzielać fałszywe wspomnienia od prawdziwych wspomnień. Te wiadomości nie tylko mogą zmienić nasze wspomnienia, czy wprowadzić nas w błąd. Mogą zmienić naszą pamięć w taki sposób, że nie będziemy w stanie wykryć tego, że cokolwiek się zmieniło.

Z drugiej strony, skoro mamy takie narzędzia i znamy ten mechanizm, to potencjalnie moglibyśmy wykorzystywać to do dobrych celów. Na przykład “Wszczepić” komuś takie wspomnienie, które skłaniałoby go do lepszych, zdrowszych wyborów życiowych. Tylko czy to byłoby etyczne? No właśnie.

Źródła

Polecane materiały dodatkowe

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *